ul. Gabriela Narutowicza 61, 20-016 Lublin

Google które leczy

Google wzbogaca treści medyczne dodatkową grafiką. Użytkownicy będą wkrótce mieli dostęp do bogatszej informacji zdrowotnej. Z myślą o nich przygotowano rysunki ilustrujące ponad 400 przypadków.

Z analiz Google wynika, że jedno na 20 wyszukiwań dotyczy informacji związanych ze zdrowiem. Informacje dostępne w wynikach wyszukiwania mogą być niepełne lub nierzetelne, cieszą się jednak dużą popularnością, mimo, że istnieją bardziej wiarygodne źródła.

Aby poprawić jakość treści medycznych zawartych w wyszukiwarce, Google wprowadza w panelu użytkownika nowy, uporządkowany przewodnik informacji zdrowotnej. Karty informacyjne będą pojawiały się w wynikach wyszukiwania.

Google zaangażowało lekarzy oraz ilustratorów medycznych z Mayo Clinic w celu opracowania szczegółowych informacji dla ponad 400 przypadków medycznych.

Jak na razie dostępna jest jedynie angielska wersja językowa w amerykańskich aplikacjach Google (Android oraz iOS) a także na PC. Jeśli projekt będzie cieszył się zainteresowaniem, Google planuje pójść krok dalej: zwiększyć liczbę zawartych informacji, oraz udostępnić aplikację także w wielu innych krajach i wersjach językowych.

Zamieszczone poniżej zrzuty z ekranu doskonale odzwierciedlają aktualne wyniki wyszukiwania wyświetlane dla hasła „zapalenie migdałków” na PC i telefonach. Wkrótce w USA użytkownicy mobilni oraz PC będą mogli zobaczyć połączenie treści i obrazów, które dadzą bardziej dokładną odpowiedź.

W swoich materiałach prasowych dotyczących tej wersji, Google zapowiada, że zaprezentuje mobile wydanie testowe, które da możliwość wyszukiwania podstawowych informacji.

Jest to także próba promowania i zwiększenia wartości informacji wyszukiwanych za pomocą telefonu.

Po zebraniu podstawowych informacji merytorycznych, ściśle współpracując z lekarzami Google dokona przeglądu i weryfikacji zawartych tam treści. Spółka zamieściła na swoim blogu następujący wpis: „Wszystkie zebrane fakty stanowią przykłady z prawdziwego życia, to wiedza lekarzy klinicznych, a także pochodząca z wysokiej jakości źródeł medycznych w całej sieci. Każda z tych informacji zostanie dokładnie sprawdzona przez Google i lekarzy w Mayo Clinic”.

Statystycznie rzecz biorąc, każdy z przedstawionych przypadków został zbadany przez 11,1% lekarzy. Firmy udostępniające takie dane przyznały, że zamieszczane przez nich treści były słabą przeróbką Knowledge Graph.

Google jednocześnie podkreśla, że ma świadomość iż informacje zawarte w kartach zdrowia nie są wyczerpujące i zakłada, że ludzie będą przeszukiwać szersze zasoby internetu, aby uzyskać jak najpełniejszą wiedzę. Pozwala to mieć nadzieję, że zagłębiając się w temacie będą w stanie bardziej świadomie i lepiej wybierać wiarygodne informacje.

Co ciekawe, w USA obserwuje się znaczną ignorancję i dezinformację na temat różnych zagadnień zdrowotnych (np. bezpieczeństwa szczepionek).W krajach rozwijających się istnieją liczne miejsca, gdzie ludzie nie mają dostępu do wiarygodnej informacji na temat zdrowia. Choć nie zastąpi prawdziwych konsultacji medycznych, wiedza ta ma szansę, aby być pomocą dla wielu ludzi na całym świecie.

Cynicy mogliby powiedzieć, że Google rusza na podbój kolejnego obszaru zawartości i zawłaszcza dla siebie miejsce zajmowane przez wydawców stron trzecich. Osobiście w to nie wierzę. Google nie będzie czerpało żadnych korzyści z udostępniania wiedzy medycznej szerszemu gronu odbiorców. Myślę, że podjęte działania mają na celu naprawdę jedynie zwiększenie jakości informacji na temat zdrowia oraz szkolenie w tym zakresie użytkowników sieci.

Pod wieloma względami projekt ten budzi ciekawość. Tak na marginesie, Google powiedział mi, że ma nadzieję, iż inicjatywa ta pomoże zmotywować użytkowników sieci do poprawy jakości treści na temat zdrowia zawartej w całym Internecie.

Firma przyznała także, że dając możliwość porównania swoich treści na temat zdrowia z innymi zamieszczonymi w Internecie, jednocześnie przyczynia się do poprawienia jakości i lepszego zrozumienia informacji, którzy wydawcy oferują wiarygodną wiedzę medyczną.

Dyskutowaliśmy również o tym, czy jest możliwe, że edukacja użytkowników pozwoliłaby im wybrać lub określić jakie witryny o tym osób trzecich zawierają prawdziwe informacje. Sygnały od użytkowników były by bardzo cenne. Google może również dostarczyć wiedzy o tym, które strony mają lepsze źródła.

Ciągle jeszcze myślę o tej ostatniej części… Mimo wszystko, interesujące jest, że Google może w tej sytuacji potencjalnie wykorzystać zawartość witryn, by motywować innych do poprawy ich treści lub pośrednio generować dodatkowe sygnały rankingu.

Na razie jednak inicjatywa ta zakłada jedynie, stworzenie bardziej wiarygodnej treści na temat zdrowia i poprawienie jakości wyników wyszukiwania. Rozwiązanie to ma również służyć ułatwieniu wyszukiwania i jest szczególnie dedykowane użytkownikom telefonii komórkowej.

Źródło: http://googleblog.blogspot.nl/2015/02/health-info-knowledge-graph.html

Źródło: http://searchengineland.com/google-introduces-rich-medical-content-knowledge-graph-214559

Freeline Agencja Interaktywna już od 2006 roku dostarcza firmom i osobom prywatnym nowoczesne rozwiązania internetowe – doradzamy i kreujemy, współtworząc tym samym sukces wielu firm.

Może Ci się również spodoba

Zapisz się do naszego newslettera

Zapisz mnie do newslettera (możesz się wypisać w każdej chwili).

FreshMail.pl